Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
61 postów 103 komentarze

ekonomia społeczna

leszeksmyrski - Kwestie społeczne są znacznie ważniejsze od politycznych. Nie znam nazwisk polityków, a jeśli nawet znam to nie zawsze kojarzę co mówili. To zaś co mnie interesuje, to system idei i wizji świata.

Sen o Warszawie.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Po konferencji Hanny Gronkiewicz-Waltz.

 Obejrzałem z opóźnieniem konferencję pani Gronkiewicz-Waltz. Sprawa dotyczy złodziejstwa, więc jest mi tematycznie bliska, dotyczy też ludzi wyrzuconych z ukradzionych kamienic, dodaje więc do komunikatów finansowych również mocny sygnał przez medium miłości, konkretnie zaś współczucie.

Pani Hanna wyszła perfekcyjnie, odpowiadała na każde pytanie, niewygodne były wygaszane. Jej specjaliści od wizerunku są mistrzami. Mówiła sporo o kancelariach prawnych, mówiła o poprzedniku, mówiła o dokumentach, proponowała audyt. Najlepszym dowcipem z jej strony była informacja o tym, że firmę dokonującą audytu wybiorą sobie drogą przetargu. Ale Nikt z obecnych nie zaśmiał się, zapewne dlatego że słowo audyt ma magiczną moc i niektórzy uważają że taka procedura wykryje jakieś nadużycia.
Nadużyć nie wykryje ani audyt, ani odpowiednio poinstruowany prokurator. Pani Hanna odejdzie na zasłużony odpoczynek z całkiem dobrą pensyjką, znajdzie sobie zajęcie w jakichś firmach doradczych i będzie wspominała czasy chwały w wygodnym fotelu. Pani Hanna zwraca się do pana Ziobry – proszę postawić zarzuty prokuratorskie. Pan Ziobro takich zarzutów nie postawi z dwóch powodów.
Po pierwsze pani Hanna nie jest Krzyśkiem z jedenastej celi, który wpadł po podsłuchiwał przed wyważeniem drzwi i ślad jego ucha wystarczył by go posadzić. Pani Hanna kilkakrotnie użyła zwrotu „kancelarie prawnicze”, powinno to skłonić prokuratora do refleksji. Nawet urzędnik wyrzucony dyscyplinarnie z pracy za to, że nie przedstawił ważnych dokumentów stwierdzi, że wrzucił je między papiery i zapomniał. Nikomu włos z głowy nie spadnie.
Po drugie pan Ziobro nie wyśle prokuratora do pani Hanny, bo jego żona ma fajne zajęcie w spółce skarbu państwa, chłopaki z PiS-u  dużo mówią ale mało konkretnie, pani Hanna pozwoliła sobie na delikatną wzmiankę, w której padły słowa „Lech Kaczyński”, ale nie naciskała, przynajmniej na razie.
W sobotę rozpoczęła się rewolta sędziów, postanowili że nie dadzą się zepchnąć na margines. Co to znaczy? System prawny dokonuje translacji komunikatów z medium prawdy na język mediów prawa. Oznacza to władzę nad wszelkimi wydarzeniami systemowymi, kierowanymi przez medium prawa i pieniądza. PiS może kilku sędziów ukarać za bunt, zwłaszcza Rzeplińskiego, który już jest symbolem obrony systemu złodziejskiego. W rzeczywistości jednak nic się nie zmieni, prawnicy znowu zwyciężą, system społeczny ulegnie dalszemu spłaszczeniu, łatwiej będzie okradać publiczne fundusze. Po prostu zaczną bywać na uroczystościach patriotycznych zamiast na marszach równości.
System złodziejski jest reaktywny, obojętne mu jest jak ktoś ma na imię, co opowiada w telewizji i jak się ubiera. Aby uzyskać jego przychylność należy przestrzegać kilku prostych zasad, jedna z nich brzmi: „kłamać należy tak, żeby było to prawie prawdą” i kilka takich tam podobnych. System złodziejski jest systemem o niepowstrzymanym rozwoju, nie posiada więc mechanizmu autoreferencji. Co zaś się z tym wiąże, nie jest systemem autonomicznym. Doskonale jednak umie się ukrywać, jego najlepszą strategią jest przekonanie środowiska że nie istnieje. To że jest wiemy tylko intuicyjnie, ponieważ efekty jego działań są przedstawiane jako niepowiązane ze sobą wydarzenia. Dla utrzymania przekonania o nieistnieniu systemu złodziejskiego używane są zwykle zwroty: „teoria spiskowa”, „pieniactwo”, „oszołomienie”.
Czy można więc z nim walczyć? Nie. Człowiek który uświadomił sobie działanie systemu złodziejskiego musiał paść jego ofiarą, później zaś musiał zrozumieć jego działanie. Taka wiedza jest dosyć trudna do przekazania ponieważ każdy, kto tego próbuje podlega stygmatyzacji. Ta zaś tworzy natychmiast granicę komunikacyjną, coraz mocniejszą w miarę kolejnych prób jej przełamania. Doświadczyli tego biedni, uczciwi członkowie prawicowych kółek politycznych, którzy obserwowali proces okradania ich ojczyzny i spotykali się z wyśmiewaniem i pukaniem w czoło, gdy próbowali o tym opowiadać publicznie.
System złodziejski jest współcześnie najlepiej rozwiniętym podsystemem systemu społecznego, świadczy o tym poziom rozwarstwienia niespotykany w historii. Argument że najbogatsi napędzają cywilizację jest fałszywy, bo wśród nich niewielu jest wynalazców, pełno zaś bankierów i biznesmenów. Jednocześnie jest systemem najlepiej skrytym przed oczami obserwatorów. Trudnym do ugryzienia.
Pani Hanna chyba go poznała dosyć dobrze, patrzy ze spokojem w przyszłość, wie że jest bezpieczna.
Ale chyba trochę słabo widzi, może to z pychy, może z cynizmu. Kiedyś opowiadała o Duchu Świętym. On wieje kędy chce. Jeśli pani Hanna mówiła o nim poważnie, musi wiedzieć że jej bezpieczeństwo jest tylko pozorne. Sztaby adwokatów będą bezużyteczne, gdy trzeba będzie odpowiedzieć na proste pytania. Nawet jeśli gdzieś kiedyś zaklepie sobie rozgrzeszenie u głuchawego i dobrotliwego plebana, to pozostaje jeszcze naprawienie szkód. Tego się nie obejdzie a bez tego cała procedura będzie sfałszowana i nieważna.
Może jednak i w jej duszy zapalić się ogień, może zobaczyć jak naprawdę wygląda rzeczywistość i co naprawdę jest ważne. Kossecki twierdził że wolna wola jest możliwa i że istnieją momenty w których wszystko może się zmienić a cała historia potoczyć zupełnie inaczej. System złodziejski nie posiada wolnej woli, Hanna Gronkiewicz-Waltz posiada. Jeśli Boży Duch zechce pani Hanna może dokonać tego, co Luck Skywalker z gwiazdą śmierci. Może zacząć mówić prawdę.

KOMENTARZE

  • obija sie Pan o drzewa ale nie widzi lasu.
    Problemem wcale nie jest to czy HGW coś podprowadziła i jej sumienie. Cała zabawa dotyczy 65 miliardów $ jakie wedle pana Michalkiewicza ma zamiar wypłukać z Polski przedsiębiorstwo Eskimosów, pod pozorem reprywatyzacji.
  • @
    "Czy można więc z nim walczyć? Nie."

    WSZYSCY ci "objęci immunitetami" i "zwykli złodzieje" zapominają o jednym. NIE są "supermenami" tylko zwykłymi ludźmi (biologicznie).

    I w końcu ktoś ograbiony z tego czy tamtego, nie wytrzyma i "zarobi na karę śmierci"... Czym przysłuży się będącym w podobnej sytuacji.

    Polak przyciśnięty za mocno potrafi walczyć... A nawet umrzeć z honorem.
  • @Ziut 02:14:10
    http://m.neon24.pl/d068b13a60068aa67f84136902e5e8df,0,0.jpg
  • W tej sprawie nie chodzi o odzyskiwanie gruntów i nieprawidłowości
    Za sam fakt, że można tak było przeprowadzić reprywatyzację ponoszą winę wszystkie ugrupowania. Przez tyle lat nie można było tego uporządkować prawnie, wyznaczyć zasady, a rządzili wszyscy. Odzyskał majątki Kościół, aż nadto, nikt nie odważył się sporządzić raportu podsumowującego z tego ewidentnego złodziejstwa. Odzyskują żydzi, Polak nie może bo ustawy nie ma. Oto przyczyna takiej pełnej zgody wszystkich partii, szczególnie partii proizraelskiej jaką jest PIS.

    Tu chodzi by zdjąć ze stanowiska HGW, bo ona blokuje postawienie pomników, bo PIS od dawna ma chętkę na Warszawę, zapominając, że po niudacznych i szkodliwych rządach Kaczyńskiego i Marcinkiewicza PIS w Warszawie nie ma co szukać szczęścia. Wystarczy zadać pytanie, czy w innych miastach nie było odzyskiwania majątków? Tylko w Warszawie?
  • @Ziut 02:27:19
    Tak bardzo cię martwi ile obrońcy demokracji płacą za pomieszczenie? Nie martwi cię, że dług w pół roku wzrósł o 60 miliardów złotych, że Kościół kupił ziemię od miasta Krakowa za 2% wartości jej wyceny? Że po prywatnych gruntach gmina pobudowała drogę do domu Szydło? Że miasto Toruń za 1.4 miliona zł. buduje drogę Rydzykowi? Że wzorem komunistów sprowadzono nam do kraju obce wojska, a Polska stałą się obszarem frontowym w przypadku jakiegokolwiek konfliktu? Że 26 letniemu pomocnikowi aptekarza, co w wojsku nie był daje się medal za zasługi dla obronności plując w twarz ludziom, co dla tej obronności wiele zrobili. A to tylko czubek góry dokonań tego nierządu co niszczy nam kraj. "Nasz rząd nie będzie rządem prawa..." Jarosław Kaczyński, i to się sprawdza w pełni.
  • @Jaromir 09:04:45
    Kto dostał ten medal?
  • @Jaromir 09:04:45
    "twierdzenie, że najbogatsi napędzają cywilizację, jest fałszywe, bo wśród nich niewielu jest wynalazców, pełno zaś bankierów i biznesmenów."

    Jest absolutnie prawdziwe.

    O ile nie przejadają, nie przepuszczają, a mądrze inwestują.
    A to niełatwe.

    Inwestor inwestuje mądrze wtedy, gdy nie wrzuca kasy głupio w błoto, a właściwie dobiera
    - ludzi,
    - cele
    - środki do ich realizacji.

    Właściwie, jeśli inwestor ma kasę, to wystarczy tylko pierwsze: umiejętność doboru ludzi. Reszta jest kwestią czasu i determinacji.

    https://www.youtube.com/watch?v=1Ftk59CTF4Y

    Oczywiście są inwestorzy i Inwestorzy.
    Można inwestować w Cywilizację, bez wymiernych zysków doraźnie
    Można natomiast z samego inwestowania czerpać zyski, utrącając potencjał cywilizacyjny i gubiąc cel nadrzędny (ale jeśli dla kogoś celem nadrzędnym jest zysk, to co innego.... ale wtedy pozostaje inwestorem przez małe "i").

    Czasem trzeba jednak wszystko postawić na jedną kartę... bez gwarancji na to, czy badania nad szczepionką wyzwolą ludzkość z AIDS.... przypuszczam, że każdy prawdziwy Inwestor taki chrzest bojowy - wrzucenie go do basenu wolnorynkowej gospodarki (podjęcie decyzji=pogodzenie się z możliwością uzyskania zerowej stopy zwrotu z kapitału) kiedyś musiał podjąć, by cywilizacja poszła naprzód.

    Prawdziwe Inwestowanie natomiast jest długofalowe. Ponoć pierwszy raz na indeksową wartość akcji można po 6-7 latach spojrzeć.... nie wcześniej.
  • @maharaja 10:39:46
    Precyzując:
    Inwestorzy - bezpośrednio - napędzają naukowców (innowatorów, wynalazców, geniuszy-wizjonerów).

    Naukowcy - bezpośrednio - napędzają cywilizację.

    Inwestorzy - pośrednio - napędzają Cywilizację. Inaczej w dobie kapitalistycznego (odpańtwowionego) systemu redystrybucji dóbr się nie da popchnąć rzeczy do przodu.

    Jednak zdanie to jest tylko prawdziwe, o ile w procesie przepływu środków brak jest zakłóceń na linii Inwestor-Wizjoner (kasy nie zabiera administrator-cwaniak, naukowiec nie jest zredukowany do roli wyrobnika, a efekty jego pracy nie są przywłaszczane przez nieuprawnionych), jak to ma miejsce na polskich uczelniach przy rozdziale grantów.

    Jak pokazuje jedyny w całej 2000-letniej cywilizacji translatoryki Zachodu kasus Lutra (jeden Martin L. Wartburki zrobił tyle, co cały team Septuaginty) , do udanego przekładu niekoniecznie potrzeba bogactwa (nawet niewskazane). Raczej:
    - warunków do izolacji i skupienia
    - poczucia obcowania z Absolutem
    - minimalnej pewności i bezpieczeństwa jutra (stabilności = poczucia, że jutro też przyjdzie służąca ze strawą).
    - niewielkiej obietnicy splendoru (a i to niekoniecznie).

    Paradoksalnie za komuny takie warunki istniały dla ludzi nauki, kultury (ogólnie pojętej Cywilizacji). Dziś - nie. Dziś Kultura się musi brać za bary z wolnym rynkiem.

    Na razie wciąż wygrywa kulinarne (achitektoniczne, naukowe, medyczne) gargamelstwo, czyli maksymalnie dużo przypraw, byle zabić zapach nieświeżej ryby i nie musieć wyskakiwać z kasy na zakup nowej.

    Zamiast stare zmrożone i zasuszone na kamień rybsko oddać psom, a za zaoszczędzone na karmie dla nich środki kupić świeżego łobsosia, podanego z dosłownie szczyptą majeranku, nasi medialni kucharze uparcie na to stare truchło sypią tony kolendry przemieszanej z rozmarynem. I łososia w tym tyle, co wygląd.
  • HGW+Niesiołowski kontra A+A Duda
    Mnie w przypadku HGW zdziwiło coś absolutnie innego:

    - ta totalna przemiana - od uduchowionej animatorki z czasów OwDŚ do pragmatycznej do bólu, wyzutej z wszelkich wyższych wartości cwaniary (na tej ostatniej konferencji na szczęśliwą HGW nie wygladała....).

    To zachowanie symptomatyczne nie tylko dla niej. Także dla jej ideowego kumpla - Stefana Niesiołowskiego - który jakże szybko porzucił przyzwoity w sferze deklaracji ZCHN i stał się pragmatycznym cynikiem, typowym dla środowisk PO.

    Osobiście postawiłbym taką diagnozę: tym całym polskim burdlem rządzi medialny duet w stylu SDM: w szyldzie chrześcijańsko-prawicowo-katolickie (niby nastawione na ochronę pewnych wartości), ale tak po prawdzie nastawiony na doraźną korzyść sojusz sprytnego werbalnego cholerycznego cwaniactwa (tutaj sprawności werbalnej Niesiołowskiemu odmówić nie można), niespełnionego władczo, z nieodpartym parciem na bufet (budowanie strefy wpływów).

    A wystarczyłoby naprawdę niewiele: minimalna zgoda co do tego, że pewnych zdarzeń, zjawisk, które nie mają doraźnego charakteru, jak np. pogrzeb Inki i Zagończyka, się nie atakuje. I że nie atakuje się tych przedstawicieli narodu, którzy akurat tę funkcję (zarządców spadku po 70-letniej tradycji) pełnią. Gdyby jeszcze uzupełnić to consensusem co do tego, że nie mieszamy tego, co 70-letnie (tradycja nakazujaca upamiętnianie bohaterów II w św.) z tym, co 6-letnie (apel smoleński), byłoby git.
  • @zadziwiony 10:34:15
    Złoty medal za zasługi dla obronności kraju dostał technik farmacji, obecnie rzecznik ministerstwa Macierewicza, bo mówić o Obronie Narodowej w obliczu sprowadzenia obcych wojsk na teren RP, drażnienia Rosjan w głupi sposób w stylu wypowiedzi o zamachu dokonanego przez Rosjan, to zakrawało by na kpinę, niejaki pan Bartłomiej Misiewicz.

    Macierewicz lubi młodych chłopców, ludzi bez żadnego doświadczenia zasług robi swoimi doradcami. Czym się zasługują?
  • @Jaromir 11:13:31
    http://mm.salon24.pl/ma/ci/macierewicz-acd8a0fe234cd7e74121,2,0.jpg
  • Gdy słyszę słowa "Sen o Warszawie" to przychodzą do mnie jedynie dwa obrazy:
    ten w wykonaniu Czesława Niemena o tym samym tytule /pierwowzór/

    https://www.youtube.com/watch?v=ePNUSmH3dMI

    i ten w wykonaniu kibiców Legii Warszawa

    https://www.youtube.com/watch?v=-HVwsHDFRCo
  • @Ziut 02:27:19
    Nie do wiary! Kolejne kulisy afery reprywatyzacyjnej: urzędniczka Ministerstwa dostała ponad 38 mln złotych odszkodowań! W zasadzie nie ma dnia, który nie przyniósłby kolejnych szokujących kulisów wokół afery reprywatyzacyjnej w Warszawie. Tym razem stołeczna „Gazeta Wyborcza” pisze o gigantycznych zyskach Marzeny Kruk - urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości i współwłaścicielki słynnej działki przy dawnej Chmielnej.Jak czytamy, wspomniana urzędniczka - prywatnie siostra mec. Roberta Nowaczyka, który sprywatyzował dla siebie i klientów blisko 50 adresów w stolicy - zarobiła na „odszkodowaniach reprywatyzacyjnych” ponad 38 milionów złotych! Jak to możliwe?
    Pani Kruk w latach 2011-2015 otrzymała pieniądze aż za sześć nieruchomości! To adresy z warszawskiej Pragi, Targówka, Woli, Mokotowa… Wszędzie skupywała roszczenia. Łączny bilans to niemal 38,6 mln złotych! Kiedy zebraliśmy dokumenty i podliczyliśmy kwoty, zrobiło to na nas wrażenie tłumaczy Bartosz Milczarczyk, rzecznik ratusza. Przekonuje przy tym, że urzędnicy zawiadomili prokuraturę o wypłatach dla obrotnej urzędniczki. W resorcie sprawiedliwości sprawdzane są oświadczenia majątkowe wspomnianej urzędniczki. Grozi jej wydalenie z pracy za „podanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych”. Więcej na stronach „Gazety Stołecznej”. Ps...Pytanie a ile odpaliła bufetowej? Co jej grozi!!!?????wydalenie z pracy??? Zwolnią ją, ale kara, boki zrywać. Czy jest na świecie jeszcze taki kraj jak Polska ? ŻARTY jakieś sobie robicie? Prokurator już powinien wydać nakaz aresztowania tej kobiety! Co to za praworządność w tym kraju nadal się panoszy!!! nooooooooooo - to pani Kruk & Co. zmieni adres na Izrael :)...a co z przepadkiem mienia o czym mówił minister Ziobro !!!??? Pozbawienia mienia do zera dla całej rodziny i kamieniołomy za kuroniówkę. Więzienia nie trzeba. Taką kanalię utrzymywać, po co. To samo z Hajką GW!
  • @Ziut 02:27:19
    Zorganizowana grupa przestępcza? Mafia? Jak mógł działać reprywatyzacyjny gang? Gdy się czyta kolejne ustalenia w sprawie bandyckiej tzw. reprywatyzacji w Warszawie, nóż się otwiera w kieszeni. Wydaje mi się, że można już zrekonstruować mechanizm tej niesławnej „reprywatyzacji”. Kluczem był warszawski ratusz i znajdująca się tam wiedza o nieruchomościach oraz roszczeniach do nich. Można było też buszować po księgach wieczystych, ale to benedyktyńska praca, w dodatku często nie dająca wiedzy o tym, kto rości sobie prawa do konkretnych nieruchomości. Dlatego dostęp do Biura Gospodarki Nieruchomościami czy szerzej do ratusza oznaczał dotarcie do bezcennego banku danych, czyli do potencjalnej żyły złota. Do banku danych można było dotrzeć na różne sposoby i za różną cenę, ale najwygodniejsze byłoby wstawienie wtyczki do BGN, na przykład w dziale nie zajmującym się bezpośrednio roszczeniami i zwrotami. Oczywiście można zakładać, że w ratuszu i w BGN nikt się nie orientował, że działa tam kret (krety), ale nawet ktoś mało rozgarnięty musiał wiedzieć, jak cenna wiedza się tam znajduje i jak tę wiedzę można zamienić w żywą gotówkę. A jeśli ktoś wiedział i patrzył przez palce na przecieki danych na zewnątrz, to zapewne nie za darmo. Problemem jest to, jak szeroka mogła być grupa osób opłacanych za to, że zatrudniły kreta albo pozwalały na wyciek danych. Bo przecież trzeba brać pod uwagę przełożonych na różnych poziomach oraz kontrolerów na różnych poziomach. Kiedy już się miało dostęp do danych o roszczeniach i spadkobiercach, a wszystko wskazuje, że ten dostęp mieli prawnicy wyspecjalizowani w odzyskiwaniu nieruchomości, trzeba było odnaleźć tych, którzy latami czekali na zwroty nieruchomości. Albo dotrzeć do osób nie mających wiedzy czy zdrowia, aby twardo walczyć o swoje prawa. Albo odnaleźć spadkobierców nie mających wiedzy, że mogą coś odzyskać, bo im się należy. Albo dotrzeć do osób tak starych bądź niedołężnych, że za grosze można było od nich wyłudzić stosowne pełnomocnictwa, cesje czy prawa. Albo odkupić roszczenia nabyte niezgodnie z prawem, choćby na podstawie sfałszowanych testamentów czy kupione od przestępców i zaryzykować. W różnych wypadkach różna była cena za przejęcie roszczeń czy praw, ale zawsze bardzo niska w stosunku do korzyści. Gdy się już miało roszczenia bądź prawa do nieruchomości, trzeba było skłonić urzędników ratusza do szybkiego zwrotu bądź rekompensaty.
    Piszę o ratuszu, bo samo BGN mogło nie wystarczyć, gdy chodzi o nieruchomości warte grube miliony. I w ten sposób powstała swego rodzaju fabryka, produkująca zwroty oraz rekompensaty. Wszystko wskazuje na to, że ta fabryka pełne moce produkcyjne osiągnęła w latach 2008-2015, gdy do wielkich funduszy miejskich na reprywatyzację doszły też rządowe, w wysokości 200 mln zł rocznie. W tym miejscu przypomnę, że Hanna Gronkiewicz-Waltz wprowadziła się do ratusza na początku grudnia 2006 r. Oczywiście w fabryce produkowano także normalne towary, czyli realizowano zwroty i rekompensaty niebędące przedmiotem handlu, bo zawsze dobrze mieć taką przykrywkę, a poza tym obracanie tylko trefnym towarem nie byłoby bezpieczne. Prawnicy zajmujący się reprywatyzacyjnym interesem zapewniali mu taki kształt, aby nie było łatwo udowodnić złamania prawa czy działania w złej wierze. A to oznacza, że samych prawników nie będzie łatwo o cokolwiek oskarżyć, podobnie jak nie będzie łatwo odebrać przejęte nieruchomości. Tym bardziej jeśli te nieruchomości zostały zbyte kolejnym osobom czy podmiotom (oczywiście w takiej formie, by wykluczyć złą wolę czy oskarżenie o działanie niezgodne z prawem). Gdyby na tym poprzestać, można by mówić o przestępstwie doskonałym, bo praktycznie niemożliwym do osądzenia i ukarania winnych. Ale każde przestępstwo doskonałe ma swoje słabe strony, czyniące je nie tak doskonałym jak mogło się wydawać. Przede wszystkim jest odpowiedzialność różnych urzędników ratusza, z Hanną Gronkiewicz-Waltz na czele, za brak odpowiedniego nadzoru i za różne zaniechania. To nie jest bardzo groźne z punktu widzenia ewentualnej kary, ale może spowodować rozwiązanie języków. A dzięki rozwiązaniu języków można dotrzeć do informacji o tym, jak „oliwiono” system, żeby sprawnie działał. Czyli można dotrzeć do informacji o tym, kto komu i za co płacił i jaką skalę miał system korumpowania urzędników różnych szczebli. Jeśli udałoby się złamać zmowę milczenia i udowodnić konkretne przypadki korupcji, to, co początkowo wyglądało na przestępstwo doskonałe może się zamienić w coś, czym naprawdę ten system był. A wiele wskazuje na to, że mogliśmy mieć do czynienia z klasyczną zorganizowaną grupą przestępczą, z równie klasycznym podziałem ról i zadań. Z ważną rolą tych, którzy przestępcze działania ochraniali i osłaniali. A wtedy można pomyśleć o skłonieniu kogoś do odegrania roli świadka koronnego – w zamian za uniknięcie kary bądź jej znaczące zmniejszenie. W każdym razie istnieje spora szansa na uczynienie wyłomu w grupie osób wtajemniczonych, bo nie wszyscy uczestnicy tego „gangu” mieli odpowiednie prawne zabezpieczenia i osłony, i nie wszyscy jednakowo ryzykują. Sprawa nie będzie jednak prosta - właśnie dlatego, że chodzi o prawników oraz osoby mające wiele do stracenia, także politycznie.
    Sprawa wyjaśnienia i wyświetlenie ewentualnego funkcjonowania w warszawskim ratuszu zorganizowanej grupy przestępczej ma ogromne znaczenie nie tylko dla obecnej władzy, ale przede wszystkim dla polskiego państwa. Może przecież chodzić o wyprowadzenie 1,5-2 mld zł publicznych pieniędzy. Ale przede wszystkim chodzi o poczucie sprawiedliwości, czyli także o to, czy państwo polskie jest bezradne wobec przekrętów białych kołnierzyków, a szczególnie tych będących prawnikami. Jeśli można bezkarnie i pod pozorami działania zgodnego z prawem przekręcić miliard czy dwa miliardy złotych, to znaczy, że zasada działania surowego prawa wobec każdego jest martwa. Prawo potrafi uderzyć w małych i biednych, ale możnych to nie dotyczy. Jeśli ta zasada miałaby po raz kolejny zatriumfować, przeciętni Polacy straciliby wszelkie złudzenia, że żyją w praworządnym i sprawiedliwym państwie. autor: Stanisław Janecki
    Publicysta tygodnika "wSieci". http://wpolityce.pl/polityka/307360-zorganizowana-grupa-przestepcza-mafia-jak-mogl-dzialac-reprywatyzacyjny-gang?strona=2
  • @Jaromir 08:58:55
    POmiot chazarski Jakub Rudnicki (41 l.) to cwany kamienicznik i były już urzędnik. Jeszcze rok temu w stołecznym Ratuszu wydawał decyzje dotyczące nieruchomości odebranych na mocy dekretu Bieruta i zwracanych przez miasto dawnym właścicielom. Pracę tę jednak porzucił. A kilka miesięcy później sam wystąpił z wnioskiem o zwrot nieruchomości na warszawskim Mokotowie. W grudniu przejął ja wraz z mieszkańcami. I ponad dwukrotnie podniósł czynsz. Warszawa. Ulica Kazimierzowska na Mokotowie. Dwupiętrowa kamienica z czterema mieszkaniami. Od grudnia kamienica należy do Jakuba Rudnickiego. Prawa do zwrotu willi przechodziły z rąk do rąk, aż wykupili je rodzice Jakuba Rudnickiego. To szczególnie ciekawe, bo wtedy ich syn był... wiceszefem biura gospodarowania nieruchomościami w warszawskim Ratuszu..."
    Artykuł z 30 stycznia 2014 r. Fakt24.pl
    P.S. Jakub Rudnicki wydał decyzję w/s działki przy ul. Chmielnej 70. Waltz w lutym 2007 r. zarobiła parę milionów złotych na sprzedaży prywatnej spółce pożydowskiej kami : Rodzina Hanny Gronkiewicz-Waltz w lutym 2007 r. zarobiła parę milionów złotych na sprzedaży prywatnej spółce pożydowskiej kamienicy przy ul. Noakowskiego 16 w Warszawie. Waltzowie i ich krewni odziedziczyli większość udziałów w tej nieruchomości po Romanie Kępskim, wuju męża prezydent stolicy. I odzyskali ją od stołecznej gminy w ekspresowym jak na tutejsze warunki tempie. Sęk w tym, że Kępski nabył udziały w kamienicy, jak wynika z akt policji II RP i peerelowskiej milicji, od szajki oszustów, najprawdopodobniej tzw. szmalcowników. Oszuści bezprawnie przywłaszczyli ją sobie podczas wojny, gdy zginęli albo uciekli jej żydowscy właściciele. Mimo potwierdzających tę wersję dowodów urzędnicy stołecznego ratusza już w III RP dali wiarę fałszywkom wystawionym pół wieku wcześniej przez sprytnych złodziei i w październiku 2006 r. przekazali nieruchomość m.in. Waltzom. Właścicielami wybudowanego w 1910 r. budynku przy ul. Noakowskiego 16 byli Szlama Oppenheim, Pessa Regirerowa, Artur P. Regirer i Hirsz Freudenberg. Tuż po wojnie jako ich rzekomy pełnomocnik z prawem do swobodnego dysponowania kamienicą objawił się jednak Leon Kalinowski. Do spółki z dwoma kompanami, Leszkiem Wiśniewskim i Janem Wierzbickim, sfałszował zarówno pełnomocnictwo (antydatowane na 30 sierpnia 1939 r.), jak i wiele aktów notarialnych i odpisów z nich. Liczył na bezkarność, bo żydowscy właściciele kamienicy zginęli podczas wojny, a archiwa notariusza, który rzekomo sporządził owe pełnomocnictwo, spłonęły podczas bombardowania. W grudniu 1945 r. Kalinowski za „szacunkowy milion złotych" sprzedał trzy czwarte kamienicy Romanowi Kępskiemu i jedną czwartą Zygmuntowi Szczechowiczowi. Wtedy okazało się, że żona i spadkobierczyni Szlamy Oppenheima, Maria, przeżyła wojnę i rozpoczęła w 1946 r. starania o zwrot należących do jej rodziny kamienic (w tym tej przy ul. Noakowskiego 16). Wpisała swoje roszczenia do księgi wieczystej nieruchomości. Wkrótce Kalinowskiego, Wiśniewskiego i Wierzbickiego aresztowano za fałszowanie dokumentów (w maju 1950 r. zostali prawomocnie skazani; potem Kalinowski za kolejne oszustwa trafił znów – tym razem na kilkanaście lat – do więzienia). Co prawda, sąd grodzki w lipcu 1947 r. oddalił wniosek adwokata Marii Oppenheim o wykreślenie Kępskiego i Szczechowicza z księgi wieczystej, ale to orzeczenie zostało zaskarżone. Adwokat poprosił o zawieszenie postępowania do czasu zakończenia procesu karnego Kalinowskiego i jego szajki. Jak wynika z pisma prezydium warszawskiej Rady Narodowej do Wydziału Gospodarki Mieszkaniowej i Terenów z 1 sierpnia 1952 r., toczyła się wtedy sprawa o uznanie za nieważne sprzedaży przez nich kamienic przy ul. Noakowskiego 10, 12 i 16. Została ona zawieszona dlatego, że na mocy tzw. dekretów bierutowskich najpierw stołeczna gmina, a potem skarb państwa przejęły wspomniane nieruchomości. Roman Kępski odwołał się od decyzji nacjonalizującej nieruchomość do Ministerstwa Gospodarki Komunalnej, ale 7 listopada 1953 r. resort podtrzymał decyzję prezydium warszawskiej Rady Narodowej (RN) o przejęciu kamienicy i gruntu pod nią. Pozostaje pytanie ..jakim to cudem na tej podstawie warszawski sąd wydał orzeczenie o zwrocie nieruchomości m.in. Waltzowi? Czyli ile zainkasował sędzia doli.....Szybka ścieżka.....Kępski, który w 1997 r. wszczął w Urzędzie Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast starania o odzyskanie kamienicy przy ul. Noakowskiego 16, o wątpliwościach dotyczących jej prawowitych spadkobierców powinien wiedzieć, gdyż był uczestnikiem kilku postępowań, w których podważano legalność sprzedaży tej nieruchomości w 1945 r. Powinni o tym wiedzieć również warszawscy urzędnicy. Tymczasem w ciągu sześciu lat Kępski, a później jego spadkobiercy uzyskali trzy decyzje niezbędne do odzyskania kamienicy (w tym kluczową decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego). – To ekspresowe tempo. Zwykle tego typu sprawy trwają w Warszawie około 10 lat, a na końcową formalność, czyli decyzję prezydenta miasta czeka się trzy – pięć lat – komentuje Mirosław Szypowski, prezes Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości. Szypowski dziwi się, że SKO, które w wypadku innych osób starających się odzyskać zabrane przez komunę nieruchomości zwykle czepia się najdrobniejszych szczegółów, w ogóle uznało Romana Kępskiego za stronę w postępowaniu, choć z dokumentów wynikało, że tytuł jego własności był oprotestowany, a postępowanie w sprawie unieważnienia zakupu przez niego kamienicy zawieszono tylko z uwagi na przejęcie jej w 1952 r. przez skarb państwa. Co ciekawe, na spowolnienie tempa odzyskiwania kamienicy nie wpłynęła śmierć Kępskiego w 1999 r. Trzy lata później sąd stwierdził ustawowe nabycie spadku po nim przez żonę, brata, dwie siostrzenice i siostrzeńca. Wskutek śmierci części tych osób w następnych latach udziały w kamienicy przy ul. Noakowskiego 16 przechodziły na kolejnych spadkobierców. Udziały Haliny Kępskiej, żony Romana, po jej śmierci w październiku 2002 r. odziedziczyła m.in. najbliższa rodzina obecnej prezydent Warszawy: siostrzeńcy zmarłej – Janusz Waltz i Andrzej Waltz (mąż Hanny Gronkiewicz-Waltz), jej siostrzenica Barbara Machej oraz Dominika Waltz. Tylko Janusz, Andrzej i Dominika odziedziczyli w sumie prawie 29 proc. udziałów w kamienicy. Zdążyć przed prawem..
    Kamienica stoi w bardzo atrakcyjnym punkcie miasta, w centrum, między ulicą Koszykową a placem Politechniki. Zdaniem agentów z biur nieruchomości, rynkowe ceny mieszkań w tej okolicy wynoszą dziś 11-14 tys. zł za 1 m2. Nawet uwzględniając duże koszty wyremontowania kamienicy i urządzenia w niej ładnych apartamentów, wartość budynku (6 tys. m2 powierzchni użytkowej) można oszacować na przynajmniej 30-40 mln zł. Spółka z zagranicznym kapitałem Fenix Capital formalnie nabyła go w lutym 2007 r. od spadkobierców Kępskiego i Szczechowicza (w tym rodziny Waltzów) za – jak wynika z naszych informacji – mniej więcej 8 mln zł. Czy jest możliwe, że transakcji dokonano tak szybko i po tak niskiej cenie dlatego, że zbywcy mogli mieć świadomość wątłości swoich praw do kamienicy? Gdyby rzetelnie wyjaśnić sprawę nieruchomości przy ul. Noakowskiego 16, okazałoby się, że są tylko dwa wyjścia: oddanie jej spadkobiercom prawowitych żydowskich właścicieli albo, w razie braku takowych - skarbowi państwa.

    Andrzej Waltz:
    "Sprawa kamienicy przy ul. Noakowskiego 16 jest mi znana od 2002 r., czyli od momentu śmierci Haliny Kępskiej, mojej ciotki (siostry mojej matki). Wówczas powziąłem informację o toczących się postępowaniach dotyczących zwrotu nieruchomości, wszczętych na wniosek Romana Kępskiego. W masie spadkowej po jego żonie znalazły się prawa do wskazanej kamienicy jako część spadku odziedziczonego przez nią po mężu Romanie Kępskim, który był jednym ze współwłaścicieli kamienicy. Od tego momentu sprawą zajmowali się w moim imieniu adwokaci ze względu na to, że prawa spadkowe do tej nieruchomości miało kilkanaście osób z różnych rodzin. Badali oni zgodność dokumentów i decyzji administracyjnych, a nie historię kamienicy. Pan Roman Kępski do końca życia starał się o zwrot swojej własności i sprawy z tym związane były jeszcze za jego życia mocno zaawansowane. Wiele lat trwało sprawdzanie prawidłowości wszystkich dokumentów. Ostateczna decyzja o zwrocie tej nieruchomości została podjęta w okresie, gdy prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński. Fizyczne przekazanie spadkobiercom kamienicy aktem notarialnym zostało dokonane w czasie, gdy komisarzem Warszawy był Kazimierz Marcinkiewicz. Dla wszystkich spadkobierców czy organów administracji publicznej (wojewody mazowieckiego, prezesa Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast), jak i samorządowej (SKO w Warszawie, prezydenta Warszawy), uczestniczących procesie decyzyjnym, było oczywiste, że dokumenty dotyczące tej nieruchomości są w porządku i nie budzą wątpliwości. Wszystkie formalności związane z jej przekazaniem spadkobiercom zostały zakończone, zanim moja żona objęła funkcję prezydenta Warszawy. Zbycie tej kamienicy nastąpiło w wyniku wspólnego aktu notarialnego, podpisanego przez kilkunastu spadkobierców z kilku rodzin. Być może historia kamienicy i inne szczegóły są lepiej znane bezpośrednim spadkobiercom poprzednich właścicieli".
  • @@@!
    Co dalej z urzędniczką, która zarobiła na reprywatyzacji prawie 40 mln złotych? Rozprawa dyscyplinarna zakończona...Komisja Dyscyplinarna dla Członków Korpusu Służby Cywilnej w Ministerstwie Sprawiedliwości zamknęła we wtorek rozprawę dyscyplinarną wobec Marzeny Kruk. Komisja postanowiła odroczyć ogłoszenie orzeczenia w jej sprawie do 12 września 2016 r. Komisja Dyscyplinarna wszczęła postępowanie dyscyplinarne wobec Marzeny Kruk 11 lipca 2016 r. Wcześniej, w efekcie działań, które już w kwietniu 2016 r. podjął Dyrektor Generalny ministerstwa, Rzecznik Dyscyplinarny prowadził wobec niej postępowanie wyjaśniające. Zarzut dotyczy podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych i korektach oświadczeń majątkowych składanych przez panią Kruk w latach 2012-2016. Marzena Kruk pracuje w Ministerstwie Sprawiedliwości już od 24 lat, od 1992 roku. 20 kwietnia tego roku została odwołana z funkcji Pełnomocnika do Spraw Równego Traktowania w Zatrudnieniu i Przeciwdziałania Mobbingowi w Ministerstwie Sprawiedliwości. Kilka dni później została zdymisjonowana z funkcji naczelnika Wydziału ds. Pokrzywdzonych Przestępstwem i Promocji Mediacji i przeniesiona na niższe stanowisko głównego specjalisty. Ps..'przeniesiona na niższe stanowisko głównego specjalisty.' A kara? Kiedy poniesie karę? - no właśnie! Takich mamy specjalistów - potrafią zadbać o swoje. Nic by w tym nie było nagannego gdyby ta pani pracowała na swoim. Ale co my mamy, jako podatnicy, z tego jej 'fachu'? Ilu takich 'głównych specjalistów' ma jeszcze III RP w swoich zasobach? Mając ponad 38 milionów może gwizdać. Powinna być u niej policja skarbowa.
  • @@@!
    Dzikie prawo, dzika reprywatyzacja. Teoretyczne państwo, teoretyczni sędziowie. Tylko adwokaci praktyczni aż do bólu...Generalnie termin „odszkodowanie” kojarzy się przeciętnemu obywatelowi z rekompensatą „za coś” - utracone dobro materialne, zdrowie, życie. To bardzo prostackie rozumowanie. Nasi wyrafinowani profesorowie i koryfeusze prawa wymyślili takie prawo, że odszkodowanie można dostać za nic, nie będąc poszkodowanym na niczym. Beneficjenci dzikiej reprywatyzacji w Warszawie otrzymywali odszkodowania za działki i kamienice, których nie stracili, bo ich nigdy nie mieli. Skupowali za bezcen (dosłownie) roszczenia do tych kamienic i inkasowali wielomilionowe sumy. Mogli te roszczenia kupić, a sądy mogły je uznać, gdyż prawnicy-profesorowie wymyślili takie prawo, a inni prawnicy-politycy wprowadzili je w życie. Ten proceder był dokonywany przy pomocy innych prawników-adwokatów. Oni przygotowywali „dowody”. Jeszcze inni prawnicy-sędziowie przyklepywali formalnie cały proceder. Beneficjenci dzikiego prawa też często bywali prawnikami albo siostrami prawników, albo żonami prawników. Inni beneficjenci bywali przyjaciółmi prawników lub ich wspólnikami. Urzędniczka w ministerstwie była siostrą prawnika-machera. Urzędnik z ratusza był wspólnikiem prawnika-machera od działek. Żona jednego z adwokatów-głównych macherów była z kolei urzędniczką w ratuszu. Bez tych prawników-profesorów stanowiących dzikie prawo i bez prawników-sędziów przyklepujących dziką reprywatyzację interes nie byłby możliwy. Dlatego oni stanowią zarówno motor, paliwo jak i ster całej tej dzikiej historii. Prawnicy-adwokaci tylko im dostarczali „dowody” i nieco ułatwiali proceder, pisząc gotowce uzasadnień i dostarczając prawniczych wykrętów. Jednak nikt o zdrowych zmysłach (z wyjątkiem prawników-profesorów prawa oraz prawników-sędziów) nie uwierzy, że prawnicy-sędziowie klepali to bezinteresownie - z lenistwa lub z braku dociekliwości albo braku umiejętności pisania wiarygodnych uzasadnień. W aferze Amber Gold proceder był identyczny. Oszust grasował latami, bo umożliwiali mu to urzędnicy urzędu skarbowego, nie dostrzegając całymi latami, iż nie płaci podatku. Prawnicy-prokuratorzy umarzali postępowania w jego sprawie. Nie trafił do więzienia wcześniej, gdyż prawnicy-sędziowie zawsze wymierzali mu kary w zawieszeniu. Prawnicy-kuratorzy sądowi nie informowali o jego przestępstwach. Prawnicy stanowiący nadzór finansowy latami nie potrafili go zdemaskować. Ówczesny szef rządu oznajmił wtedy, że oszustwo było możliwe z powodu „braku refleksu i determinacji instytucji państwa”. Czyli dokładnie jak w obecnej aferze reprywatyzacyjnej – lenistwo, brak dociekliwości…Czy ktoś o zdrowych zmysłach uwierzy (oprócz rzecz jasna prawników-profesorów oraz prawników-sędziów), że owe instytucje latami trwały w bezinteresownej bezczynności? Gdzie indziej mówią na to mafia, ale u nas jest to demokratyczne państwo prawa. Taka sytuacja. Gdzie byli prawnicy-profesorowie prawa, te Katony nasze, Zolle, Rzeplińskie, Łętowskie, Safiany, Stępnie i inne, gdy stanowiono to dzikie prawo? Dlaczego ani jeden nie położył się Rejtanem w drzwiach Sejmu? Dlaczego żaden prezes sądu najwyższego lub szef katedry prawa nie wyrżnął nominacją o bruk ulicy? Ach, prawda, akurat strzępili jęzory w jakiejś telewizji, pouczając naród, jak uczciwie i mądrze żyć…
    autor: Stanisław Januszewski Ps...Złodziejka z Ratusza jeszcze żyje? I jeszcze sobie "Kongres" ferajny zwołują! Jestem w stanie uwierzyć, że oni to za darmo klepali bo to gamonie prawno - intelektualne. A i tak nie wierzę, że tym złodziejom państwo cokolwiek odbierze i znajdzie na nich paragraf oraz sędziego chętnego do ich ukarania. Ot, gadają sobie jak kruk z krukiem...W Opolu dokładnie to samo, pracownik Ratusza napisał, że od 1941 do 2000 r. nie nastąpił żaden skutek prawny to tak jak by wojny nie było czy odzyskania ziem zachodnich. Z zarządcy kamienicy zrobili właściciela a na dodatek na wniosek urzędu miasta został wpisany do ksiąg wieczystych to jest dopiero farsa. Kto nas obroni przed sądami? Kiedy wreszcie państwo prawników, jakim jest III RP, stanie się państwem prawa? Czas najwyższy na opcje zerową, czyli uchylenie uprawnień sędziowskich wszystkim sędziom i ponowne nadawanie/mianowanie po przeanalizowaniu ich drogi zawodowej. No i teraz niech mi ktoś powie, że to nie mafia. Braciszek adwokat, siostrzyczka w Ministerstwie, żona w ratuszu. Mafia to rodzina, a pewnie to wierzchołek góry. Bo jeszcze trzeba by sprawdzić resztę tej menażerii. Ile takich w Polsce o których nie wiemy bo jest cicho dla jednej urzędniczki ponad 38 mln, a płacą emeryci i podatnicy a sędziowie to przyklepują i pilnują, żeby im się krzywda nie stała. Reforma czyli opcja zero sądownictwa, prokuratur, likwidacja korporacji prawniczych i otwarcie zawodów prawniczych ale już pani premier Szydło, panie Ziobro i PiS. Jeśli Marzena Kruk, otrzymała od miasta odszkodowanie za bez umowne korzystanie z działek przez miasto. Więc jeżeli weszła w posiadanie tych działek w posiadanie na podstawie oszustwa to rozumiem, że w najbliższym czasie ta kobieta będzie siedzieć. Kwota odszkodowania jest tak bardzo duża, że HGW musiała osobiście podpisywać decyzje o wypłacie odszkodowania. Mam tylko jedno skojarzenie, to grupa przestępcza. Tak tylko dla przypomnienia w latach powojennych i to przez dość długi okres w zakładach pracy wśród pracowników i szkołach wśród uczniów były odprowadzane obligatoryjne składki i prowadzone zbiórki na rzecz odbudowy Warszawy. Warszawę odbudowywała cała Polska, szły pieniądze, siła robocza i materiały (łącznie z cegłami z innych zniszczonych w czasie działań wojennych miast). W pewnym sensie Wa-wa należy do wszystkich Polaków. Rozumiem system oddawania działek czy odszkodowań byłym właścicielom w jakimś sensownym zakresie etc. którzy zostali pokrzywdzeni dekretem Bieruta. Ale nichuja nie rozumiem możliwości skupowania roszczeń w tym zakresie przez osoby trzecie, a to właśnie doprowadziło do zupełnej patologii w tej całej "reprywatyzacji". Jak traktować sytuację, że ktoś od starszej osoby odkupuje roszczenie za 500 zł wiedząc, że zarobi miliony przecież to żywcem podpada pod Art. 286 KK? W Niemczech zwrot, odszkodowanie dostawał właściciel, spadkobiercy już nie, nie mówiąc już o osobach trzecich! Na przykładzie afery warszawskiej mam nadzieję, że choć mała część ludzi entuzjastycznie nastawiona do byłych możnowładców polskiej polityki zrozumie, skąd był ten opór przed ustawami w sprawie odbierania majątków nabytych drogą przestępstwa czy oświadczeń majątkowych sędziów etc. Prawdziwa wojna o Polskę jako państwo prawa dopiero się rozpoczyna, w tej chwili trwa gromadzenie przez wszystkie strony hufców pod swymi sztandarami.
  • @@@!
    Rzecznik KRS odpowiada ws. sędziego Łączewskiego i oświadczeń majątkowych: "Łapówkarzy należy wyłapać, zamiast robić igrzyska"...Tego się można było spodziewać. Waldemar Żurek, rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa krytykuje projekt Ministerstwa Sprawiedliwości, by sędziowie składali oświadczenia majątkowe, a sprawę sędziego Wojciecha Łączewskiego nazywa tematem zastępczym. Wszystkiemu winni mają być zaś… dziennikarze oraz politycy.
    Waldemar Żurek w rozmowie z portalem wPolityce.pl, łączy sprawę Wojciecha Łączewskiego oraz sobotniego kongresu sędziów z działaniami Ministerstwa Sprawiedliwości oraz rzekomo medialną nagonką na środowisko sędziowskie.
    Czuję niepokój, gdyż zauważyłem pewną narrację w mediach po kongresie sędziów, w którym uczestniczył sędzia Wojciech Łączewski. Nagle następnego dnia zaczyna się mówić nie o tym o czym mówił kongres, ale o oświadczeniach majątkowych i o sprawie sędziego Łączewskiego. Odczuwam zmasowaną chęć dziennikarzy do poruszania tego typu tematów, a to moim zdaniem jest ważne, ale nie jest najważniejsze.
    – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl sędzia Waldemar Żurek.
    Nie chciałbym ubierać tego w politykę, ale widzę taki wątek, że nagle szuka się tematów zastępczych. Zaprosiliśmy ministra Zbigniewa Ziobro, który jest członkiem Krajowej Rady Sądowniczej, na kongres sędziów. Te krzesła były puste. W życiu medialnym dzieje się tak, że się szuka tematów zastępczych. Obserwuję to dzisiaj. Zamiast rozmawiać o rzeczywistych problemach wymiaru sprawiedliwości, skupiamy się na zachowaniu jednego sędziego.
    – dodał. Waldemar Żurek przyznaje jednocześnie, że sprawa sędziego Wojciecha Łączewskiego jest istotna i należy ją wyjaśnić, mimo iż zdaniem sędziego, dał się on wciągnąć w medialną prowokację.
    Oczywiście wszystko powinno być do końca wyjaśnione. Sędzia powinien być rozliczony, jeśli dał się wciągnąć w prowokację i poszedł o jeden krok za daleko. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości i my zmierzamy dokładnie w tym kierunku. Dzisiaj umiejętności dziennikarzy, którzy widzą jakiś podatny grunt pod prowokacje, są bardzo dobre. Rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa odniósł się także bezpośrednio do projektu Ministerstwa Sprawiedliwości, który zakłada składanie oświadczeń majątkowych przez sędziów i prokuratorów oraz publikowanie ich w biuletynie informacji publicznej. Zdaniem sędziego Żurka, sędziom grozić może rzekome niebezpieczeństwo ze strony przestępców.
    Niestety, dziś wszyscy chcą żyć sprawą Łączewskiego, albo tym, że my nie chcemy składać oświadczeń majątkowych, co nie jest prawdą, bo my je składamy. Chcemy jednak odpowiedniej kontroli, by te oświadczenia sprawdzały służby, ale nie była to tablica ogłoszeniowa dla kidnaperów. Dożywotnio piastujemy swoje funkcje i mamy ze światem przestępczym bardzo często na pieńku. My składamy oświadczenia, które trafiają do urzędu skarbowego i do kolegium sądów. Mnie może sprawdzać CBA i ABW, ale dziś prawdziwy gangster wywozi do banku szwajcarskiego. By z nim walczyć musi być specjalna służba i szereg różnych czynników kontrolujących. Oświadczenie majątkowe? Gangsterzy przychodzili do sądów wyglądający jak łachmaniarze, a dysponowali milionowymi majątkami.
    – powiedział Waldemar Żurek. Sędzia Żurek, mówiąc o niechęci wobec projektu Ministerstwa Sprawiedliwości, podkreśla też kwestię odbioru społecznego w takiej operacji.
    Oświadczenia majątkowe, także polityków, stają się celem ogromnego hejtu. Nikt nie napisze, że dostał kamienicę od babci, ale jeśli jest sędzią od 5 lat i napisze w oświadczeniu, że posiada kamienicę, to wszyscy będą mówić: na pewno ją zawłaszczył i ukradł. Łapówkarzy należy wyłapać, zamiast robić igrzyska.
    – podkreślił Waldemar Żurek.
    Rzecznik Prasowy Krajowej Rady Sądownictwa, twierdząc, że najważniejszą kwestią jest dziś niezależność sprawność wymiaru sprawiedliwości oraz jego odbiór w społeczeństwie zapomina, że sprawa Wojciecha Żurka oraz niechęć środowiska sędziowskiego wobec publicznych oświadczeń majątkowych, podważa zaufanie społeczne wobec sędziów. Opór części polskich sędziów wobec zmian zachodzących w naszym kraju, a będących wynikiem demokratycznego wyboru Polaków, tylko potwierdza potrzebę reform w wymiarze sprawiedliwości. Reform, których nie są w stanie dokonać sami sędziowie. autor: Wojciech Biedroń Ps...Toż to jeden z tej żydobolszewickiej kasty nadzwyczajnych ludzi, a Polacy są dla nich podludzie, są pełni pogardy dla nas. Panie Żurek nie rżnij pan głupa! Pierwsza z brzegu to np. mafia Siedlecka która kontroluje sądy w Białej Podlaskiej, Siedlcach i Lublinie. Centrala mafii na ul. Świrskiego...Oto morale polskiego sądownictwa... Panie Ministrze Ziobro bardzo dobrze Pan postąpił nie biorąc udziału w tym "kongresie"... Karawana idzie dalej...
  • @@@!
    Jaki: Nie byłoby żadnej afery reprywatyzacyjnej, gdyby nie sędziowie. "Sędziów boli to, co chcemy robić"...Patryk Jaki w programie „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja określił Kongres Sędziów festiwalem egocentryzmu. Zaznaczył, że sędziowie również ponoszą winę za aferę reprywatyzacyjną w Warszawie i powinni za nią przeprosić. Ta elita sędziowska nie zauważyła kompletnie, że w tym Kongresie nie chodziło o nich, ale o ludzi poszkodowanych przez wymiar sprawiedliwości, którymi ci państwo nie mieli czasu się zająć. Tysiące ludzi jest poszkodowanych przez sądy i ludzi wymiaru sprawiedliwości przez absurdalne wyroki i lata przewlekłości stwierdził wiceminister sprawiedliwości. Jaki zauważył, że w przeciągu ostatnich 10 lat zaledwie kilku sędziów zostało wyrzuconych z zawodu, mimo że mieliśmy do czynienia z licznymi skandalami z nimi związanymi. Polityk przypomniał, że wśród nich zaznaczył się szczególnie sędzia Milewski, który kompromitował cały zawód. Bo okazuje się, że czekał tylko na telefon od polityków Platformy Obywatelskiej, co ma zrobić. Sędzia, który powinien rozsądzić, który powinien być obiektywny i niezależny. Jedyna kara, jaka go spotkała za to haniebne zachowanie to przeniesienie do innego sądu wskazał Jaki. Minister podkreślił, że dziś wymiar sprawiedliwości wymaga gruntownej reformy. W zamierzeniu rządu Prawa i Sprawiedliwości powinien on być usługą dla obywatela, czego nie chcą zrozumieć niektórzy sędziowie. Sędziów boli to, co chcemy robić, a więc wprowadzenie kar finansowych dla sędziów, którzy wykażą się przewlekłością w postępowaniu sądowym. Jeżeli sprawa będzie trwała za długo, to będzie można zastosować karę finansową. Wprowadzamy również jawność oświadczeń majątkowych dla sędziów, bo przecież pełnią oni funkcje publiczne podkreślił Patryk Jaki. Wiceminister sprawiedliwości dodał, że rząd chce wprowadzić również jasne kryteria awansów dla młodych sędziów.
    By nie było tak, że są bardzo dobrzy sędziowie, którzy spędzają po 15 lat w sądzie rejonowym tylko dlatego, że nie są w żadnej koterii
    —skwitował polityk.
    Jaki odniósł się także do afery reprywatyzacyjnej w Warszawie. Stwierdził, że bez sędziów nie byłoby tej afery. Minister poinformował jednocześnie, że niewykluczone, iż w związku z tą aferą zostanie przedstawiony kompleksowy projekt o charakterze legislacyjnym.
    To jest też afera sędziowska. Myślałem, że Kongres rozpocznie się od przeprosin sędziów za aferę reprywatyzacyjną, ale niestety tak się nie stało. W Warszawie, gdzie w przypadku reprywatyzacji odbywało się ordynarne złodziejstwo, niestety sędziowie wszystko „klepali”. Za to powinni przede wszystkim przeprosić
    –powiedział minister.
    Jaki zabrał również głos w sprawie napaści na Polaków w Wielkiej Brytanii. Stwierdził, że państwo polskie musi prowadzić zdeterminowany, intensywny dialog ze stroną brytyjską.
    Konieczna jest także akcja informacyjna, która by pokazywała, jak wiele dobrego Polacy robią dla brytyjskiej gospodarki. Być może część mieszkańców Wielkiej Brytanii tego nie wie, ale Polacy należą do najbardziej pracowitych nacji w ogóle na świecie. To pokazują wszystkie dane i statystyki, a często są także najlepiej wykształceni
    skwitował Patryk Jaki.
    pc/ „Aktualności dnia” (Radio Maryja) Ps...Brawo p. Jaki, czyścić te bagno do sucha! Proponuję przymiarkę do modelu tureckiego! Jeżeli sędziowie myślą, że są świętymi krowami, to niech chociaż noszą na szyi dzwonki, jako odznakę przynależności do kasty wyjątkowych;-)
  • @@@!
    Sędziowie przeciwko jawności oświadczeń majątkowych. Minister Ziobro: "Opór jest niezrozumiały. Powinniśmy zwalczać korupcję już na jej przedpolu"..Opór sędziów przed jawnością oświadczeń majątkowych i wcześniejszy sprzeciw, by ich oświadczenia majątkowe były wyrywkowo kontrolowane przez CBA, są niezrozumiałe powiedział PAP we wtorek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Minister dodał, że proponowane przez MS przepisy „spełniają najwyższe międzynarodowe standardy”. Nasze propozycje rozwiązań polegających na ujawnianiu oświadczeń majątkowych sędziów i prokuratorów są realizacją zaleceń Grupy Państw przeciwko Korupcji Rady Europy (GRECO) wskazał.
    W poniedziałek rząd przyjął projekt nowelizacji m.in. Prawa o ustroju sądów powszechnych wprowadzający m.in. zasadę jawności oświadczeń majątkowych sędziów i obowiązek publikowania ich oświadczeń majątkowych w Biuletynie Informacji Publicznej. Zgodnie z projektem, składając fałszywe oświadczenie majątkowe, sędzia popełni przestępstwo i poniesie za nie odpowiedzialność karną, a nie - jak dotychczas tylko dyscyplinarną. Wierzę, że większość sędziów nie ma niczego do ukrycia i są gotowi rozliczać się z zarobionych pieniędzy, tak jak ja to robię odkąd jestem w polityce i jak to robią inni ministrowie i posłowie, czy od niedawna prokuratorzy zaznaczył Ziobro. Dodał, że projekt ustawy przygotowany przez resort sprawiedliwości „jest dla nich szansą, by we własnym interesie pokazać, że nie mają żadnych tajemnic, żeby bronić się przed niesprawiedliwymi zarzutami, że zdobyli majątek nieuczciwie”. Chcemy ukrócić korupcję i odbudować zaufanie Polaków do wymiaru sprawiedliwości. Dlatego jawne mają być oświadczenia majątkowe sędziów i prokuratorów, a także postępowania dyscyplinarne przeciw prokuratorom powiedział Ziobro. Jak zaznaczył „składanie oświadczeń majątkowych przez sędziów i prokuratorów to żadna nowość. Zmiana polega na ich publikowaniu w internecie. Tak jak posła czy senatora”. Dlaczego przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, w jeszcze większym stopniu niż politycy narażeni na niebezpieczeństwo korupcyjnych propozycji, mają być traktowani inaczej dodał. Minister ocenił, że „korupcja w tej grupie zawodowej nie jest fikcyjnym problemem”. Jednak z uwagi na immunitety, ograniczenia prawne czy solidarność zawodową jakże trudnym do wykazania. Dlatego powinniśmy zwalczać korupcję już na jej przedpolu
    wskazał. Zazwyczaj jest bowiem tak, że majątku pochodzącego z przestępstwa sprawcy nie ujawniają. Niezależnie więc od jawności oświadczeń majątkowych wprowadzamy zasadę, że złożenie fałszywego oświadczenia przez sędziego będzie przestępstwem powiedział. Ziobro wskazał, że już w 2005 r. - kiedy Najwyższa Izba Kontroli zbadała oświadczenia majątkowe osób pełniących funkcje publiczne - okazało się, że „niektórzy prokuratorzy i sędziowie nie wypełniali wielu rubryk, nie ujawniali kredytów, pożyczek, akcji, nie podawali, skąd mieli pieniądze na nowe domy”. Majątek niektórych sędziów, według NIK, nie miał pokrycia w ich dochodach zaznaczył. Podczas konsultacji projekt krytykowały m.in. Krajowa Rada Sądownictwa, Naczelny Sąd Administracyjny i Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”. Proponowane rozwiązania nie tworzą systemu prewencji i kontroli antykorupcyjnej. Takie antykorupcyjne procedury już istnieją, albowiem coroczne, szczegółowe oświadczenia majątkowe przekazywane są kolegiom sądów apelacyjnych oraz właściwym urzędom skarbowym, które oceniają, czy majątek sędziego jest proporcjonalny do uzyskiwanych dochodów pisała Iustitia w opinii do projektu z maja tego roku. Omawiana zmiana, nie służąc żadnemu konstytucyjnie uzasadnionemu celowi, niewątpliwie doprowadzi do obniżenia poziomu osobistego bezpieczeństwa sędziów i ich rodzin oceniała Iustitia. W projekcie przewidziano też wprowadzenie nowej kary dyscyplinarnej, polegającej na obniżeniu wynagrodzenia sędziego o 5-15 proc. na okres od 6 miesięcy do 2 lat. Zmiany dotyczą też rekompensat za przewlekłość postępowań przed sądem.
    kk/PAP Ps...Towarzystwo zdegenerowane moralnie i nachapane w nielegalny sposób. Dlatego podnosi taki wrzask przeciw przejrzystości. Wszyscy rozumieją opór tego środowiska, jest widocznie co ukrywać !! Majątki pewnie olbrzymie i zdobyte w nieuczciwy sposób i stąd te obawy. Panie ministrze. Nie przejmuj się kwikiem świń. ......jeśli świnie głośno kwiczą p.Ziobro to znaczy że, ...... celnie dostały PO ryju...Rób swoje. Życzę Panu zdrowia, siły i wytrwałości w naprawie wymiaru sprawiedliwości. Nie przejmować się kwikiem tych nadzwyczajnych i robić swoje. No i pamiętać o majątku zbytego/wpisanego do ew. intercyzy na 3 lata wstecz, bo te łajzy będą uciekać w intercyzy!!! Oświadczenia powinny być jawne tak jak posłów.
  • @@@!
    Wszystkich zwolnić i przyjąć na nowych warunkach...Pełna lustracja polityczna i majątkowa, jeśli sędzia, prokurator był pod wpływem jakiejś partii za łeb i na zieloną trawkę a jego orzeczenia anulować bo nie były niezawisłe. Jeśli kradł, brał w łapę to do kryminału z nim jak najgorszego przestępcę. "Powinniśmy zwalczać korupcję już na jej przedpolu" - ten apel do sędziów nie trafi. Oni są ponad prawem. Nie dosięgnęła ich ani lustracja ani dekomunizacja. Nie dosięgnie ich żadna próba postawienia przed Temidą, bo ma zsuniętą opaskę i dobrze swoich widzi. To kasta szkodliwa dla społeczeństwa - musi zostać usunięta metodami rewolucyjnymi. Słabo to jednak widzę. Zwłaszcza, że sędziowie są też w wojsku, a wojsko ma swoje metody obrony przed rewolucją. Nawet uzasadnioną społecznie i politycznie. Oprócz jawności oświadczeń majątkowych, reszta ma charakter kosmetyczny, potrzeba bardziej radykalnych zmian! Zlikwidować przedawnienia i wprowadzić powszechny wybór sędziów jak w USA - to znacznie ograniczy mafijny układ. Do tego zacząć wariantem tureckim (tak akceptowanym przez EU i KE :)) i po sprawie. Popieram p. Ziobro, bardzo dobrze, jak złapałeś za mordę to trzymaj, aż się poddadzą !!! Rozpędzić tą mafię i zacząć od opcji zerowej, zabrać przywileje emerytalne, przyznać emeryturę obywatelską dla byłych sędziów też, po 1500 zł. Panie Ziobro gnać to towarzystwo żadnej litości, ponieważ litość oznaką słabości. Śmietnik historii żydokomuszej, tam ich miejsce Łętowska i prawie trup Strzembosz pierwsi na taczkę.
  • @@@!
    Wszystkim złodziejom konfiskata majątku. Okres międzywojenny, 21 lat. Odrodziło się państwo z popiołów. Gospodarka ruszyła. Złoty stał 5 zł/1USD. Monety 2zł., 5zł. były srebrne. Zbrojeniówka pracowała pełną parą. Jak gdzieś czytałem, brakowało 4-ry lata by Niemcy połamali sobie na Polsce na Polskiej Armii zęby. Były szkoły państwowe i prywatne z tym, że absolwent szkół państwowych był bardziej poszukiwany. Gdy szukał pracy, pierwsze pytanie jakie usłyszał to, jaką skończył szkołę, państwową czy prywatną. Państwa nie było stać, by uczeń powtarzał wiecznie klasy, natomiast w prywatnych to nie przeszkadzało bo rodzice płacili. Kto miał pracę, zarabiał dobrze, np. maszynista był w stanie utrzymać żonę, 5-ro dzieci(3-ch synów i 2-wie córki) i na dodatek pomoc domową. Natomiast od 1989 r do 2015 ile lat minęło wiemy. Majątek narodowy był, nie jak w 1918 r i co z niego zostało też wiemy. Pieniądz to nie substancja lotna, nie wyparuje, zmieni tylko kieszeń z państwowej na prywatną jak widać.Teraz wiadomo, gdzie są pieniądze, czyich kieszeniach lub na prywatnych ich kontach w rajach podatkowych.
  • Dziękuję za komentarze.
    Szanowni Państwo. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie zaś za materiały, które mi Państwo wklejacie. Sam nie byłbym w stanie przeczesać całej prasy i wszystkich tekstów. Przypadek pani Gronkiewicz-Waltz jest jednym z całej masy podobnych wydarzeń. Ten i przyszły rok planuję poświęcić na uporządkowanie materiałów i wypracowanie teorii na tyle spójnej, aby mogła opowiadać nam gdzie i jakie zagrożenia dla pieniędzy publicznych występują i jak im zapobiegać. Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby socjologia złodziejstwa stała się ugruntowaną dziedziną socjologii z rzetelnym warsztatem. Chciałbym aby sytuacje takie jak w Warszawie już nigdy się nie powtórzyły.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930