Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
61 postów 103 komentarze

ekonomia społeczna

leszeksmyrski - Kwestie społeczne są znacznie ważniejsze od politycznych. Nie znam nazwisk polityków, a jeśli nawet znam to nie zawsze kojarzę co mówili. To zaś co mnie interesuje, to system idei i wizji świata.

Trzy drogi do trzeźwości.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kolejna sierpniowa notka.

Trzy drogi do trzeźwości.
Kiedy człowiek wpada w uzależnienie, nie jest tego świadomy. Dopiero komunikacja z innymi umożliwia dostrzeżenie problemu jaki powstał w jego życiu. Kiedy jednak otrzymuje informacje określające w jakim stadium jest jego choroba, zwykle je ignoruje. Najczęściej informacje otrzymywane są od osób najbliższych, którzy jako pierwsi zaczynają odczuwać dolegliwości choroby kogoś, kogo kochają. Choroba sprawia, że uzależniony rozpoczyna manipulacje informacjami, aby ukryć stan rzeczy. Jednocześnie zasoby, które powinien przeznaczać na pielęgnację relacji z najbliższymi, przeznacza na chorobliwe zachowania. Uzależnieni przypominają w tym ludowe opowieści o transylwańskich wampirach, które atakują najbliższych, bo ci są wobec nich najbardziej bezbronni. Uzależniony umie każdą historię opowiedzieć w taki sposób, aby jego choroba jawiła się w szlachetnym świetle.
Uzależniony staje przed decyzją, jak potraktuje informacje o swojej chorobie. Najczęstszą reakcją jest zignorowanie tej wiedzy, czasami jednak uzależniony akceptuje prawdę, ale postanawia niczego nie zmieniać. Pewna grupa w końcu decyduje się na osiągnięcie trzeźwości, tylko ich dotyczy dylemat, który właśnie opisuję.
Uzależnienie można porównać do stanu zakochania, choroba polega na tym, że obiekt miłości jest szkodliwy dla zakochanego. Leczenie choroby jest więc odkochiwaniem się.
Jakież więc są te trzy drogi?
Pierwsza to radykalna przemiana życia, oparta o pracę w grupie,  autoreferencję i medium prawdy. Odbywa się zwykle w zamkniętym ośrodku i polega na zburzeniu i odbudowie własnej osobowości. W tym wariancie mamy do czynienia z radykalnym zerwaniem z uzależnieniem, przejściem procesu żałoby i pożegnania nałogu. Kiedyś opiszę bardziej szczegółowo, w oparciu o własne doświadczenia i obserwacje.
Druga opiera się na odwlekaniu momentu powrotu do aktywnego picia lub ćpania. Horyzont uzależnionego obejmuje jedynie najbliższe 24 godziny. Oczywiście musi być oparty o medium prawdy i autoreferencję, ale trzeźwiejący sam decyduje o tempie procesu. Autoreferencja jest zawarta w programie 12 kroków, które trzeźwiejący przerabia z jakimś bardziej doświadczonym przewodnikiem. Grupa nie ma takiego wpływu jak w pierwszym przypadku, ale stanowi środowisko i system odniesienia.
Trzecia droga jest najrzadziej wybierana i nigdy nie widziałem efektu w momencie gdy zachodził, znam jedynie z opowieści i z historii życia tych, których to spotkało. Polega na szybkiej duchowej przemianie. Nieszczęśnik prosi o pomoc Boga i ją otrzymuje. To oczywiście wiąże się z wiarą, ukrytą głęboko pod epistemologiczną warstwą świadomych rozważań. Tu najbardziej musi być spełniony warunek komunikacji przez medium prawdy i miłości jednocześnie.
We wszystkich trzech przypadkach jednak konieczna jest chęć zmiany. Musi zostać nawet nieświadomie wyartykułowana. Oczywiście należy pamiętać, że wszystko może odmienić się w jednej chwili i cała trzeźwość przepadnie, po wypiciu kieliszka alkoholu.
Mija 20 lat od czasu gdy miałem w ustach piwo. Jedyne czego się boję w życiu, to łyk alkoholu albo działka narkotyku. Cała reszta ułoży się jak zechce Bóg. Dla tych z Państwa, którzy są jak ja z dawnych czasów życzę trzeźwości bo jest niezbędna. Pozostałym życzę trzeźwości, bo jest korzystna.
Wszystkim życzę szczęścia.

KOMENTARZE

  • To po cóż nasz dobry Pan Jezus wino w Kanie Galilejskiej uczynił??
    ... po to, byś pan tem dobrem pogardzał? Dobre zioło, jak choćby te, co u nas za bunkrami betonowymi dorasta, jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Wręcz przeciwnie, małżeństwa się po dobrej zajarce kojarzyły, zdrowe dzieci się rodziły, szpetne dziewony ładniały, chudły i amatorów znajdywały.

    Pan to chyba kalwin jesteś, albo jaki hugenot, że dobra nam dane tak pan w pogardzie masz. Cóż to złego piwko po służbie 24h wychylić? Albo maciorkę wódeczki w przyjaciół gronie wysuszyć i ciepłem hamburgerem przegryźć? Jakżeż żołnierz ma walczyć, gdy pan mu resztówkę radości życia odbierzesz? Jak żyć, panie Myrski?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930