Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
82 posty 113 komentarzy

ekonomia społeczna

leszeksmyrski - Kwestie społeczne są znacznie ważniejsze od politycznych. Nie znam nazwisk polityków, a jeśli nawet znam to nie zawsze kojarzę co mówili. To zaś co mnie interesuje, to system idei i wizji świata.

Ksiądz Szpak od hipisów nie żyje

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ksiądz Andrzej Szpak zmarł dziś w Krakowie.

Poznałem go prawie 40 lat temu w Częstochowie. Był zwykłym księdzem zakonnym, salezjaninem. Któregoś dnia przechodził przez częstochowskie pole namiotowe, gdzie zjechało się kilkuset hipisów. Brudni, obdarci, głodni. Niektórzy pod wpływem narkotyków. Rozejrzał się, zorganizował ołtarz i zaczął odprawiać mszę świętą. W tej pierwszej mszy uczestniczyło zaledwie kilka czy kilkanaście osób, reszta ignorowała księdza i rytuał. To był pierwszy kontakt księdza Andrzeja Szpaka z ruchem hipisowskim.
W tym pierwszym momencie stał się jednym z nas, poznał wielu ludzi i zaczął ewangelizację. Zaangażował się całkowicie, to spowodowało że wchodził w konflikt z przełożonymi i współbraćmi. Do domów zakonnych w których mieszkał zjeżdżały się długowłose obdartusy, a w tamtych czasach było ich tylu, co dzisiaj łysych kibiców. Byli naćpani, pijani, głodni a on ich karmił, pozwalał przenocować i czasami odziewał. To powodowało, że nie zadomowił nigdy zbyt długo w jednym miejscu.
Od czterdziestu lat organizował pielgrzymki hipisowskie, z tego powodu był uwielbiany i znienawidzony. Uwielbiali go ci najbardziej poturbowani przez życie i ci najbardziej uduchowieni, Nienawidzili go z jednej strony niektórzy hipisi ateistyczni i antyklerykalni, z drugiej strony ci katolicy, którym burzył wizję rzeczywistości dwubiegunowej, którzy lubili odcinanie się od grzeszników.
Nazywany był ojcem polskich hipisów, choć oczywiście zostało nas z tamtych czasów ledwie kilka setek. Zdążali do niego też narkomani, którzy już stracili wszelką inną nadzieję. Tutaj istniała między nami wyraźna różnica poglądów. Ja zawsze mówiłem że Bóg pomaga wtedy, gdy przestrzegamy kilku prostych zasad monarowskich – nie kłamiemy, nie kradniemy i utrzymując abstynencję dążymy do trzeźwości. On uważał że Bóg da narkomanowi to wszystko, jeśli ten głęboko i prawdziwie mu zaufa. Ale to drobiazgi, ważne jest to że był, służył i kochał.
Od czterdziestu lat organizował pielgrzymki hipisowskie, na początku grupa hipisów szła z pielgrzymką warszawską, później organizatorzy stanowczo go wyprosili. Andrzej organizował wszystko, trasę, spanie, jedzenie i msze w kościołach po drodze, wkrótce wytworzyła się wokół niego nieformalna organizacja. Nazwali się pielgrzymką młodzieży różnych dróg. Każda pielgrzymka szła z innego miejsca w Polsce a nawet spoza Polski. Poprzednia zaczynała się na Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie, tegoroczna wyruszyła z Wołynia na Ukrainie.
Kiedyś poprosił mnie o danie świadectwa w rzeszowskiej szkole, opowiadałem jak można zerwać z narkotykami. Z Rzeszowa przenieśli go do Oświęcimia. Ostatnio był w Krakowie. Nigdy nie zagrzał miejsca, droga którą wybrał przynosiła mu udrękę i cierpienia, ale kochał tych odrzuconych przez cały świat, mimo że niektórzy odpłacali mu niewdzięcznością. Na pielgrzymkach chodził w niebieskiej sutannie, która miała wyszyta na dole kwiatki. Mówił o sobie, że jest kapłanem hipisów.
 
Dzisiaj zmarł po długiej i ciężkiej chorobie w klasztorze (seminarium) przy ulicy Tynieckiej w Krakowie.
 
 
Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niech mu świeci.
 

KOMENTARZE

  • na marginesie
    na marginesie: polski ruch oazowy (tzw. hippisi-chrystuski) to nic innego, jak niezwykle twórcza ideowo próba zaszczepienia nurtu wolnej (chrześcijańskiej w swym duchu) miłości na najbardziej pożywny za PRL-u grunt: chrześcijańską mentalność.

    O dziwo, w międzywojniu wśród zwolenników sanacji było wielu propagatorów idei rozwodów. Wśród zwolenników endecji było podniesienie do rangi absolutu instytucji małżeństwa.

    I nie ma nic do rzeczy, że takiemu Ziemkiewiczowi czy takiej Ogórek (po mężu), czy takiej Marcie Kaczyńskiej nie wszystko się w tych sprawach po katolicku poukładało....

    Afirmacja małżeństwa jako związku duchowego jest możliwa tylko w nurcie wolnej miłości. Wszystko nam wolno..... więc i wolno wyrzec się niektórych rzeczy na rzecz innych.

    Instytucjonalizm to śmierć miłości.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031